wtorek, 9 czerwca 2015

Małe co nieco dla fanów fantasy.


Jak już spamuję tymi postami to proszę, moje krótkie opowiadanko. Będzie kontynuowane co jakiś czas. 


Bladym świtem, kiedy świat budził się ze snu, na podgrodziu spotkały się dwie przerażające postaci. Odziany w bogate szaty człowiek zdawał się być zaaferowany rozmową ze zwykłą, starą wieśniaczką. Jej stare ubranie i brzydka, pomarszczona, spalona słońcem twarz odpychała
dosłownie każdego. Wymienili szybko podarki oraz pewną sumę pieniędzy. Wieśniaczka rozpłynęła się we mgle, zaś młody mężczyzna zrzucił z twarzy kaptur, by chłodny poranek musnął jego twarz
i rozbudził do działania. Ku zdziwieniu najuboższej części społeczeństwa młodzieniec kroczył szybko poprzez boczne uliczki, alejki a nawet podwórka. Szczupła twarz, niesamowicie ciemne oczy
 i muskularna budowa ciała były obiektem westchnień wielu szlachcianek. Kiedy doszedł w końcu do bramy wspaniałego pałacu, osadzonego na samym szczycie góry, spojrzał w niebo i wydał głośne westchnięcie. 

- Zapowiada się długi i męczący dzień. Burza wisi w powietrzu. - Odrzekł sam do siebie i zamruczał piosenkę zasłyszaną zapewne na jakiejś uczcie. Nie folgował przyjemnościom, aczkolwiek towarzystwo wybierał nader dokładnie. Wszyscy jego znajomi mieli cechy wspólne, nierzadko znali się i lubili. Jeden ze strażników spojrzał na niego surowym wzrokiem, następnie zarobił od drugiego w łeb. Natychmiast zorientował się o co chodzi i wydał znak, by otwarto bramę. Brama owa była zwana Bramą Niemiecką, bo właśnie w tą stronę się wznosiła. Historia ta toczy się w czasach dawnych, tak straszliwych, że nawet najsławniejsi kronikarze woleli je pominąć w swoich arcy dokładnych notatkach. 

Nikłe promyki wpadające do komnaty okalało delikatnymi smugami blade dłonie. Młoda kobieta, raczej niezbyt urodziwa siedziała za stolikiem notując coś zaciekle, skrobiąc piórem i brudząc wszystko dookoła. Twarz miała bynajmniej obrzydliwą. Przez lewe oko ciągnęła się straszliwa blizna. Usta miała sine a oczy podkrążone. Ktokolwiek znał Morganę wcześniej, wiedział że bardzo się zmieniła. To okropnie jak bitwy mogą wypaczyć człowieka. Jej wychudzone ciało okrywała tylko cienka tkanina. Czarna jak smoła, wiązana na ramionach i plecach, spinana  na biodrach czymś w rodzaju pasa z ludzkich kości dłoni, ciągnęła się do samej ziemi. Sama komnata wyglądała bynajmniej osobliwie. Okno było niewielkie, wpuszczało mało światła. Na ścianach wisiały mapy, drogocenne, ciężkie do zdobycia, w tamtych czasach mapy... Po bazgrane gęsim piórem, miały powyznaczane miejsca bitew i zapisane nazwiska, których nawet ja, wiedźma nie byłam w stanie rozczytać. Na podłodze walały się damskie ubrania, o ile kawały czarnych płacht można nazwać ubraniem, resztki jedzenia i nierzadko kielichy lub inne pamiątki licznych biesiad.  W pewnym momencie drzwi do pomieszczenia ktoś otworzył z hukiem. Morgana przerażona gwałtowną sytuacją zrzuciła wszystkie mapy z stolika, jedna z nich zapalona od świecy stanęła żywym ogniem. Straszna Pani bosą stopą ugasiła pożar. Dobyła miecza, już miała wykonać jedno szybkie cięcie kiedy zorientowała się, że tak ogromnym chamstwem i bezczelnością mógł popisać się tylko Horacy. 
- Głupcze! - Wrzasnęła. - Nie wchodzi się bez pozwolenia, to, że jesteś świnią i życiowym nieudacznikiem nie znaczy, że musisz mi się narażać.  Horacy poczuł się zbity z tropu.
- Czego chcesz?! - Warknęła jeszcze bardziej jadowitym tonem, niż zwykle. 
- Napijmy się, Pani!- Głos jego był głęboki jak studnia, miękki i delikatny jak najdroższy jedwab. Morgana, na co dzień nieugięta, słysząc ten głos rozpływała się pod jego naciskiem. Trzymał na tacy dwa kielichy. Złoty i kryształowy, pełne winnej goryczki. 
- Czy to nie ty, wczoraj wieczorem wytknąłeś mi, że zbyt dobrze myślę na trzeźwo? - Powoli sunęła w jego stronę. Ujęła w dłoń jeden z kielichów i powąchała. Czuła, że coś jest nie tak, przyjęła jednak wyzwanie, chciała zagrać w jego grę. 
- Ja, Pani... - Odruchowo osłonił twarz przed ciosem. Jednak żaden nie padł. 
- Milcz! - Grzmiała okrutna mówczyni. - Napijmy się zatem! - Jednym haustem opróżniła kryształowy kielich. Horacy chciał sięgnąć po drugi, niestety, Hrabina go ubiegła. Szybkim ruchem złapała go za gardło. Rzuciła go na wyściełane jedwabiem łoże. Jego oczy błyszczały z przerażenia, w końcu ta kobieta w całym świecie  słynęła z despotyzmu i okrutności. Czyżby jednak względem niego okazała się łagodna? Odpięła pas z kości, zrzuciła z siebie szatę odkrywając nagie
ciało. Jeszcze nigdy nie widział jej takiej bezbronnej i można powiedzieć niewinnej. Kiedy znajdowała się tylko kilka centymetrów od jego twarzy poczuł przerażający gorąc. Zniknęła. Jak przez mgłę spojrzał na podłogę. Widział dwa kielichy, plamę rozlanego zatrutego wina, czarną szatę i nóż. Mizerykordię. Jeden leżał na podłodze. Drugi zauważył dopiero po chwili. Wbity w jego pierś.

Co myślicie? Podoba Wam się? Liczę na jakieś komentarze :)


15 komentarzy:

  1. Woow *o*
    Świetne to!
    Pisz dalej Agatko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Horacy Horacy :P
    Tak się kończy picie alkoholu i pamiętajcie alkohol nie popłaca :D ~Klavres

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ach, biedny Yorick! Znałem go, Horacy." "Hamlet" zainspirował postać Horacego oraz wątek zatrutego wina (w dramacie Horacy proponował Hamletowi, że wypije zatrute wino), zobaczymy jak się potoczą jego losy, serdecznie zapraszam do czytania dalszych części! :)

      Usuń
    2. Agata wysyłasz mi codziennie link do opowiadania,a ja dalej nie przeczytałem 2 części :P
      A kim jestem to się domyśl ;) ~Klavres

      Usuń
    3. Daniel, nie mam pojęcia kim jesteś <3

      Usuń
    4. Nie zdradzaj mojego imienia <3

      Usuń
  3. Mi bardzo podobało się wprowadzenie w klimat opowieści, także nadanie ciekawych imion. Ale kim jest Horacy? Ja bardzo chętnie przeczytałbym historię, która pozwoliłaby bardziej dokładnie zapoznać się z charakterami postaci, tak, abym mógł dokładniej ich powiązać z otaczającą rzeczywistością. Anyway, dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. Wątek Horacego przeplecie się nie raz! Radzę zajrzeć do Hamleta, ułatwia to zrozumienie wątku Horacego i zatrutego wina :) Dziękuję bardzo za opinię. Mam zamiar zrobić następny post jako jedno wielkie przedstawienie postaci. Kiedyś trzeba :)

      Usuń
  4. dobre, dobre.... czekam na więcej, zapraszam do siebie ;)
    http://zombielike29.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń