- Wyrwałeś mnie ze snu. Zamilcz w końcu i pokaż mi tą głowę. - Popisał się władczym tonem.
- Jak śmiesz tak do mnie mówić? - Król powiedział to jakby lekko wystraszonym głosem.
- Nie zapominaj z kim mówisz, Varg. Ktoś ci wyratował ten grajdołek. - To prawda. Przed laty pozycja obecnego króla została jakby osłabiona. Wystarczyło wymordować kilka osób, i od razu było lepiej. Horacy rozsiadł się na tronie. Obejrzał głowę, odczytał napis. Wiedział.
- To jak, Varg? Bawimy się dalej w kotka i myszkę czy robimy krwawą jatkę? - Władca przełknął ślinę. Wiedział, że to oznacza, że on tego dokona. Za wszelką cenę.
- Ile? - Postawił na bycie rzeczowym. Popatrzył prosto w te jego czarne oczka. Czarne jak jego chciwa dusza.
- Szesnaście tysięcy w złocie, cztery w srebrze i zamek na Błękitnych Polach. - Król słysząc tą cenę wezwał straż.
- Usunąć go z zamku. I niech nie wraca. - Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że postawił na sobie krzyżyk. - Popatrzył na usta Horacego. "Jeszcze się policzymy." Wyczytał z jego ust, stanął jak słup soli. Blady i ledwie przytomny ze strachu.
* * *
Morgana leżała na plecach. Kałuża krwi się powiększała. Na szczęście nie była to bardzo poważna rana. Lili uleczyła to natychmiast, jednak nie miała zamiaru budzić Michaela. Perłowo włosa zniosła go z dzwonnicy. Pożegnali Bjorna i jego rodzinę i ruszyli w dalszą podróż. Stwierdzili, że Michaela wezmą ze sobą, by krzywda mu się nie stała z powodu bójki na wieży. Miał lekko rozbitą głowę, ale nic poważnego mu się nie stało. Był jednak trochę zmęczony, co jest chyba normalne przy urazach głowy, więc wyjątkowo łatwo przyszło mu zaśnięcie. Lili dodatkowo podpoiła go ziółkami, by nie cierpiał z bólu. Uciekali przed siebie. Twarze im ogrzewał wschodni wiatr. Dante pozwolił Lili dosiąść gryfa z śpiącym Michaelem. Dziewczyna wtuliła się w jego włosy, przywiązała go kawałem sukna do uprzęży, żeby nie spadł. Na kolejnym gryfie z ogromną szybkością leciał Dante i Morgana. Musieli zostawić konie, bo tylko by ich spowalniały. Tygrys nagle otworzył swoje szare oczy. Uderzyła go suchość wiatru i dość osobliwe "coś" na ramieniu. Lili jakby się speszyła. Szybko wzięła głowę z jego ramienia.
- Jeśli tak ci wygodnie, to nie ma problemu. - Michael był jak zwykle czarujący.
- Niedługo będzie już ciemno. Pora powoli obniżać lot. - Po kilkunastu minutach już byli na polance. Dookoła drzewa, zakrywające koronami niebo. Niedaleko znajdowało się jezioro. Białą Panienka udałą się tam, by się wykąpać.
- Jeśli tak ci wygodnie, to nie ma problemu. - Michael był jak zwykle czarujący.
- Niedługo będzie już ciemno. Pora powoli obniżać lot. - Po kilkunastu minutach już byli na polance. Dookoła drzewa, zakrywające koronami niebo. Niedaleko znajdowało się jezioro. Białą Panienka udałą się tam, by się wykąpać.
***
- Atlas! Atlas, dziecko! Co ty mówisz?! - Klara szarpała ją za ramię. Atlas stała, jak zwykle w swej kapłańskiej szacie, stała i parzyła się w ogień.
"Za nie dalej niż dwie wiosny nastąpi niezwykle surowa zima (Fimbulvinter, trzy zimy bez lata), podczas której zamarznie cały Midgard. Ludzie pogrążą się w wojnach, grabieży i przemocy. Zniknie wszelka moralność. Przeżyje tylko jeden mężczyzna i jedna kobieta, którzy skryją się w gałęziach drzewa Yggdrasil. Nadejdzie ten dzień, kiedy Wschód pogrąży się w ciemności wojny,
Biała Dama i Nieśmiertelny Człowiek połączą się w jedno, wskrzeszając bunt Bogów i niszcząc całą harmonię i wszystkie zasady tego świata. Sköll i Hati – goniące Sol i Maniego wreszcie dopadną swe ofiary. Wtedy Słońce i Księżyc przestaną istnieć, gwiazdy pospadają i cały nieboskłon ulegnie zniszczeniu. Zapieją koguty, wzywając do walki: Fjalar w Jotunheimie, Gullinkambi w Asgardzie i kogut koloru rdzy w Niflheimie. Garm, pies piekieł, głośno zaszczeka. Na ten sygnał więzy krępujące Lokiego i Fenrira opadną. Loki i Fenrir uwolnią się z więzów i postanowią zemścić się na bogach. Wąż Midgardu wyjdzie z wody na ląd, a Loki, wraz z olbrzymami i innymi sprzymierzonymi mu potworami, na statkach, aby zemścić się na swych wrogach. Hajmdal, widząc zbliżających się wrogów, zagra po raz ostatni na rogu Gjallarhorn, tak głośno, że słychać go będzie we wszystkich dziewięciu światach. Pod ciężarem przechodzących po nim gigantów i potworów zawali się również sam Bifrost, Tęczowy Most – przeprawa między światami strzeżona przez Hajmdala, boga czujności.
Odyn wyprowadzi swych wojowników z Walhalli, by wzięli udział w bitwie. Odyn zginie jednak pożarty przez Fenrira. Pomści go Widar. Na widok śmierci Odyna Frigg zapłacze po raz drugi.
Loki i Hajmdal pozabijają się nawzajem. Thor zgładzi straszliwego węża Jormunganda, lecz sam umrze od jego jadu. Tyr zginie w pojedynku z Garmem, jednocześnie go zabijając. Zginą wszyscy bogowie, a armia Lokiego będzie walczyć z wojownikami Walhalli do samego końca.
Na koniec ognisty olbrzym Surtr, władca Muspelheimu, używając płomiennego miecza zemsty, podpali Asgard i pozostałe światy. Wtedy wszystko zostanie zniszczone."
Po wykrzyczeniu tych słów wieszczka padła, rażona piorunem. Jej bladoróżowe policzki sczerniały, oczy zaszły mgłą. Była martwa. Oczy Klary posmutniały. Zleciała się chmara motyli z czterech stron świata. Zawinęły one ciało Atlas w skórę jagnięcia i związały kwiatowymi sznurami.
Jej ciało, owinięte w skórę i niesione przez tysiące motyli, spoczęło w miękkiej toni Rzeki Chmur.
Rzekę ową przed tysiącami lat stworzył pierwszy Orli Jeździec. Ukradł on 4 chmury i ukrył je w skale. Bogowie zorientowali się i zarządzili poszukiwania. Ze skały wytrysła rzeka, w której za winę utopiono Orlego Jeźdźca. Był on człowiekiem bardzo mądrym i prawym, jednak zgubiła go chciwość. W Czasach Bajecznych zmarłe wieszczki wrzucano właśnie do tego jeziora, by mogły przepłynąć na południe do Czterech Gór Słońca, w których ich ciała i dusze pozostawały na zawsze. Ciało odpłynęło z nurtem rzeki a kapłanki zajęły się płaczem, tak, że nawet niebo rozpaliło się krwistą czerwienią.
Zażywała w najlepsze kąpieli, kiedy w krzakach działo się coś nader ciekawego. Michael bezczelnie ją podglądał, kiedy Dante, zaniepokojony jego nieobecnością poszedł go szukać. Wypłacił mu kilka szybkich w pysk i przeszła mu ochota na podglądanie jego podopiecznej. Po tym krótkim porachunku Wojownik usłyszał krzyk Morgany. Natychmiast tam pobiegł. Obok Morgany stał wysoki mężczyzna. Miał długą brodę zaplecioną w warkocz a włosy wygolone z boków, również były splecione.
- Czego chcesz? - Warknął na Przybysza Dante.
- Wołają na mnie Mesjasz. Chcę iść z Wami. - Głos miał piskliwy, miał śmieszny, obcy akcent. Trochę podobny do akcentu Morgany. Lili właśnie wróciła, wraz z Michaelem znad jeziora.
- Dlaczego? - Pani okazywała nieufność.
- Jestem Twoim bratem. Wiem kim jesteś. Nie uciekniesz przed przeznaczeniem. - Szlachcianka w tym momencie popatrzyła po wszystkich z przerażeniem w oczach. Zaczęła biec przed siebie, szlochając na głos. Moment ten wykorzystał Mesjasz. Skoczył do Lili, chcąc ją godzić mieczem. Uprzedził go Michael zadając cios w łydkę. Wędrowiec nie pozostawał mu dłużny. Okaleczył mu łydki i pociął kilkakrotnie brzuch. Jednak ostateczny cios należał do Tygrysa. Był gładki, jakby wyuczony. Odciął mu głowę i wtulił w siebie Lili.
Morgana gnała przez las na oślep. Dante został za nią, daleko w tyle. Trafiła na niewielką polankę na środku której stało ogromne drzewo. Z drzewa, w równych odstępach zwisały zwłoki. Kiedy upadła i zaniosła się szlochem wyciągnęły do niej swoje długie, nadgniłe ręce. Dante szybko znalazł Morganę. Szarpnął ją za ręce i wtulił w swoją pierś.
- O czym ten człowiek mówił? - Towarzysz nie krył swojej ciekawości.
- Przed laty zabiłam ojca i matkę, mój brat był wtedy malutki. - Wtedy on złapał jej podbródek w dłonie i tak po prostu ją pocałował. Jakby to było coś oczywistego. Wtedy dziewczyna wtuliła się w długą kaskadę miękkich włosów i zasnęła w jego ramionach.
Opis Ragnarok na podstawie Wikipedii.
"Za nie dalej niż dwie wiosny nastąpi niezwykle surowa zima (Fimbulvinter, trzy zimy bez lata), podczas której zamarznie cały Midgard. Ludzie pogrążą się w wojnach, grabieży i przemocy. Zniknie wszelka moralność. Przeżyje tylko jeden mężczyzna i jedna kobieta, którzy skryją się w gałęziach drzewa Yggdrasil. Nadejdzie ten dzień, kiedy Wschód pogrąży się w ciemności wojny,
Biała Dama i Nieśmiertelny Człowiek połączą się w jedno, wskrzeszając bunt Bogów i niszcząc całą harmonię i wszystkie zasady tego świata. Sköll i Hati – goniące Sol i Maniego wreszcie dopadną swe ofiary. Wtedy Słońce i Księżyc przestaną istnieć, gwiazdy pospadają i cały nieboskłon ulegnie zniszczeniu. Zapieją koguty, wzywając do walki: Fjalar w Jotunheimie, Gullinkambi w Asgardzie i kogut koloru rdzy w Niflheimie. Garm, pies piekieł, głośno zaszczeka. Na ten sygnał więzy krępujące Lokiego i Fenrira opadną. Loki i Fenrir uwolnią się z więzów i postanowią zemścić się na bogach. Wąż Midgardu wyjdzie z wody na ląd, a Loki, wraz z olbrzymami i innymi sprzymierzonymi mu potworami, na statkach, aby zemścić się na swych wrogach. Hajmdal, widząc zbliżających się wrogów, zagra po raz ostatni na rogu Gjallarhorn, tak głośno, że słychać go będzie we wszystkich dziewięciu światach. Pod ciężarem przechodzących po nim gigantów i potworów zawali się również sam Bifrost, Tęczowy Most – przeprawa między światami strzeżona przez Hajmdala, boga czujności.
Odyn wyprowadzi swych wojowników z Walhalli, by wzięli udział w bitwie. Odyn zginie jednak pożarty przez Fenrira. Pomści go Widar. Na widok śmierci Odyna Frigg zapłacze po raz drugi.
Loki i Hajmdal pozabijają się nawzajem. Thor zgładzi straszliwego węża Jormunganda, lecz sam umrze od jego jadu. Tyr zginie w pojedynku z Garmem, jednocześnie go zabijając. Zginą wszyscy bogowie, a armia Lokiego będzie walczyć z wojownikami Walhalli do samego końca.
Na koniec ognisty olbrzym Surtr, władca Muspelheimu, używając płomiennego miecza zemsty, podpali Asgard i pozostałe światy. Wtedy wszystko zostanie zniszczone."
Po wykrzyczeniu tych słów wieszczka padła, rażona piorunem. Jej bladoróżowe policzki sczerniały, oczy zaszły mgłą. Była martwa. Oczy Klary posmutniały. Zleciała się chmara motyli z czterech stron świata. Zawinęły one ciało Atlas w skórę jagnięcia i związały kwiatowymi sznurami.
Jej ciało, owinięte w skórę i niesione przez tysiące motyli, spoczęło w miękkiej toni Rzeki Chmur.
Rzekę ową przed tysiącami lat stworzył pierwszy Orli Jeździec. Ukradł on 4 chmury i ukrył je w skale. Bogowie zorientowali się i zarządzili poszukiwania. Ze skały wytrysła rzeka, w której za winę utopiono Orlego Jeźdźca. Był on człowiekiem bardzo mądrym i prawym, jednak zgubiła go chciwość. W Czasach Bajecznych zmarłe wieszczki wrzucano właśnie do tego jeziora, by mogły przepłynąć na południe do Czterech Gór Słońca, w których ich ciała i dusze pozostawały na zawsze. Ciało odpłynęło z nurtem rzeki a kapłanki zajęły się płaczem, tak, że nawet niebo rozpaliło się krwistą czerwienią.
***
Zażywała w najlepsze kąpieli, kiedy w krzakach działo się coś nader ciekawego. Michael bezczelnie ją podglądał, kiedy Dante, zaniepokojony jego nieobecnością poszedł go szukać. Wypłacił mu kilka szybkich w pysk i przeszła mu ochota na podglądanie jego podopiecznej. Po tym krótkim porachunku Wojownik usłyszał krzyk Morgany. Natychmiast tam pobiegł. Obok Morgany stał wysoki mężczyzna. Miał długą brodę zaplecioną w warkocz a włosy wygolone z boków, również były splecione.
- Czego chcesz? - Warknął na Przybysza Dante.
- Wołają na mnie Mesjasz. Chcę iść z Wami. - Głos miał piskliwy, miał śmieszny, obcy akcent. Trochę podobny do akcentu Morgany. Lili właśnie wróciła, wraz z Michaelem znad jeziora.
- Dlaczego? - Pani okazywała nieufność.
- Jestem Twoim bratem. Wiem kim jesteś. Nie uciekniesz przed przeznaczeniem. - Szlachcianka w tym momencie popatrzyła po wszystkich z przerażeniem w oczach. Zaczęła biec przed siebie, szlochając na głos. Moment ten wykorzystał Mesjasz. Skoczył do Lili, chcąc ją godzić mieczem. Uprzedził go Michael zadając cios w łydkę. Wędrowiec nie pozostawał mu dłużny. Okaleczył mu łydki i pociął kilkakrotnie brzuch. Jednak ostateczny cios należał do Tygrysa. Był gładki, jakby wyuczony. Odciął mu głowę i wtulił w siebie Lili.
Morgana gnała przez las na oślep. Dante został za nią, daleko w tyle. Trafiła na niewielką polankę na środku której stało ogromne drzewo. Z drzewa, w równych odstępach zwisały zwłoki. Kiedy upadła i zaniosła się szlochem wyciągnęły do niej swoje długie, nadgniłe ręce. Dante szybko znalazł Morganę. Szarpnął ją za ręce i wtulił w swoją pierś.
- O czym ten człowiek mówił? - Towarzysz nie krył swojej ciekawości.
- Przed laty zabiłam ojca i matkę, mój brat był wtedy malutki. - Wtedy on złapał jej podbródek w dłonie i tak po prostu ją pocałował. Jakby to było coś oczywistego. Wtedy dziewczyna wtuliła się w długą kaskadę miękkich włosów i zasnęła w jego ramionach.
Opis Ragnarok na podstawie Wikipedii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz